Scena Przyfabryczna od kuchni

I tak skńczył się pewien etap aktywności teatralnej Sceny Przyfabrycznej. A bywało wesoło. Na jednym ze spektakli „Adam i Ewa w Warszawie” główny bohater zapomniał włożyć perukę. Na kolejnym tenże aktor zapomniał wyłożyć na stół papierową kalwiaturę. Na następnym główna bohaterka nie podała głównemu bohaterowi śmiesznych kapci. Oraz kubków, z których miano pić herbatę. I jak z tego wybrnąć? A przecież wybrnęli i to całkiem zgrabnie.

Podobnie było też na przedstawieniu „A może się da?” – Gdzie jest mój pasek? Nie mam paska – narzekał Powstaniec, powiewając połami za dużej, żołnierskiej kurtki. Były podejrzenia, że pasek zginął, ktoś go ukradł, co poradzić? Paska jednak nikt nie ukradł, ani nikt nie schował. Spokojnie sobie leżał na dnie garnka, z którego aktorzy niby raczyli się niby zupą.

I tak dalej.

A więc generalnie nie jest źle. Paski się znajdują, peruki się znajdują, także klawiatury. I inne elementy jakże ważnego scenicznego wystroju.

A my?

A my teraz odpoczywamy, żeby za dwa, trzy tygodnie wziąć się do roboty, przygotowując kolejny spektakl. Oby nam się!