Czarownice 3

Opublikowano 27.04.2013

Aż do połowy 15 wieku Kościół uważał, że wiara w czary jest herezją. Ludzie, którzy wierzyli w istnienie czarownic, w ich spółkowanie z diabłem, w zloty wiedźm na sabatach, zaliczani byli do grupy omamionych ułudą.
Ale do czasu.
W 1484r. w bulli papieskiej kategorycznie stwierdzono, że czary istnieją, a już W 1491r. uniwersytet koloński przestrzegał, iż zaprzeczanie istnienia czarów „jest winą karaną przez inkwizycję”. Tak to było. Machina została wprawiona w ruch, paranoja rozpowszechniła się w Europie, później dotarła też do Ameryki, a ofiary można było teraz oskarżyć o wszystko. O klęski żywiołowe, nieurodzaj, choroby, niepogodę, pogodę, śmierć i opętanie. O bezpłodność, zarazę, wzbudzenie u kogoś uczucia miłości i nienawiści. Wszystko, wszystko.
W roku 1486 niejaki Kramer oraz niejaki Sprenger, żeby rzecz ująć alfabetycznie, napisali jedną z najbardziej osławionych przez wieki ksiąg: „Młot na czarownice”. Księga wydawana była wielokrotnie i stanowiła swoistą encyklopedię, czy poradnik, jak postępować z lubieżnymi i niebezpiecznymi wiedźmami, które sprzedały się Szatanowi i miały zamiar trwać w grzesznym związku po wsze czasy. W rzeczy samej „Młot na czarownice” jest dziełem psychopatologicznego i seksualnego maniaka, który skupia się prawie wyłącznie na cielesnym obcowaniu czarownicy z diabłem. Gruba księga zawiera zespół rad i metod działania dla inkwizytorów, sędziów, a nawet cywilnych urzędników. Nie ma zmiłuj!
„… diabły czynią zło za pośrednictwem czarów, lecz nie mogą przy nich obywać się bez pomocy…”, autorzy mają na myśli czarownice. Czyli diabły, uprawiając czary, nie mogą się obywać bez pomocy czarownic.
No i się zaczęło!
W połowie 17 wieku na stosach europejskich spalono tysiące czarownic.
I na przykład:
– Biskup Genewy w ciągu zaledwie trzech miesięcy spalił 500 domniemanych czarownic,
– W pierwszej połowie 17 wieku biskup Bambergu posłał na stos ponad 600 czarownic,
– W pierwszej połowie 17 wieku biskup Wurzburg posłał na stos ponad 900 czarownic,
– W Sabaudii spalono ponad 800 osób podejrzanych o konszachty z diabłem,
I tak dalej.
Inkwizytorzy szczycili się, że w ciągu 150 lat spalili co najmniej 30 000 czarownic. Na chwałę Bożą. Palenie poprzedzone było niejednokrotnie długim procesem, torturami, odosobnieniem, głodem, co tylko człowiek mógł dla drugiego człowieka wymyślić. A okazuje się, że mógł wiele.
Okazuje się, że „każdy inkwizytor, któremu zlecono tępienie czarownic, był aktywnym misjonarzem krzewiącym tę wiarę jeszcze szerzej.”

Więcej na ten pasjonujący temat można przeczytać w świetnej książce Michaela Baigenta i Richarda Leigh’a pt. „Inkwizycja”.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *